„Pruskie baby” – Małgorzata Starosta

Bohaterka trylogii Małgorzaty Starosty przyjeżdża do Augustowa po rozstaniu z mężem, licząc na chwilę wytchnienia wśród najbliższych. Szybko okazuje się jednak, że zamiast leczyć złamane serce, będzie musiała zmierzyć się ze zbrodnią. A potem kolejną. I jeszcze następną. Bo Edyta ma wyjątkowy talent do przyciągania morderstw – niczym magnes. Tylko zamiast opiłków żelaza zbiera wokół siebie podejrzanych, tajemnice i trupy.
Dziś trochę inaczej – polecam cały cykl „Pruskie baby”. Na serię składają się trzy tomy: „Pruskie baby”, „Wesela nie będzie” oraz „Kwestia czasu”. Różowe okładki mogą sugerować lekką literaturę obyczajową. W rzeczywistości jest to komedia kryminalna pełną gębą. Autorka z powodzeniem łączy zagadki kryminalne z humorem, nierzadko w jego czarnej odsłonie.

Na uwagę zasługuje język. Dialogi są błyskotliwe, naturalne i bardzo zabawne, a emocje bohaterów wyrażane są bez uciekania się do wulgaryzmów. Zamiast nich autorka serwuje kreatywne językowe konstrukcje, które niejednokrotnie wywołują uśmiech.
To bardzo udany debiut, a wykreowane przez Starostę postacie są na tyle wyraziste, że ich losy śledzi się z prawdziwą przyjemnością.
Jako lokalsi możemy jedynie z uśmiechem odnotować pomyłkę dotyczącą przypisania Augustowa do Podlasia zamiast Suwalszczyzny. Takie nieścisłości zdarzają się zaskakująco często w literaturze i mediach, dlatego coraz częściej przymykam na nie oko.

Trylogia „Pruskie baby” to idealna propozycja dla tych, którzy szukają kryminału bez nadmiaru mroku, za to z dużą dawką humoru, rodzinnego ciepła i bohaterów, z którymi trudno się rozstać po zamknięciu ostatniego tomu.

Kamila Sośnicka