Kierujący hulajnogami elektrycznymi poruszający się po chodnikach, stwarzają coraz większe realne zagrożenie dla siebie i pieszych. Wynika to najczęściej z niedotrzymywania limitów prędkości na chodnikach, cichej jazdy zaskakującej pieszych oraz częstego ignorowania przepisów, takich jak zakaz przejeżdżania przez przejścia dla pieszych czy ustępowania im pierwszeństwa. Uregulowania prawne dotyczące poruszania się hulajnogami nie są jasne i niestety sprzyjają niebezpiecznym sytuacjom na chodnikach. Teraz z chodników korzystają rowerzyści, kierujący elektrycznymi hulajnogami i niczym nie chronieni piesi, którzy w kolizji z hulajnogą czy rowerzystą nie mają żadnych szans.

W związku z tym poprosiliśmy suwalskich posłów Jacka Niedźwiedzkiego i Jarosława Zielińskiego o informację o ich działaniach w zakresie ograniczenia zagrożenia stwarzanego przez kierowców elektrycznych hulajnóg, zwłaszcza na chodnikach. Pytaliśmy, czy nie należałoby stworzyć stref wyłączonych
z ruchu hulajnóg elektrycznych lub zakazać jazdy po chodnikach bez wyodrębnionej ścieżki rowerowej bądź zakazać sprzedaży hulajnóg umożliwiających jazdę z prędkością ponad 20 km na godzinę. Poseł J. Zieliński nie odpowiedział na nasze pytania. Większe zainteresowanie tym problemem wykazał poseł
J. Niedźwiedzki, którego odpowiedź publikujemy.

J. Niedźwiedzki: Hulajnogi elektryczne są dziś częścią miejskiego transportu. Sam korzystam z nich, szczególnie w Warszawie i wiem, że mogą być wygodnym sposobem poruszania się po mieście. Jednocześnie coraz częściej słyszymy o niebezpiecznych sytuacjach z ich udziałem, dlatego bezpieczeństwo pieszych i samych użytkowników hulajnóg musi być najważniejsze.

Przepisy zostały niedawno zaostrzone. Wprowadzono nowe zasady dotyczące wieku użytkowników, a osoby do 16. roku życia muszą mieć kask. Na chodniku hulajnogą należy poruszać się z prędkością zbliżoną do prędkości pieszego, czyli około 5 km/h, a pieszy zawsze ma pierwszeństwo. Same przepisy jednak nie wystarczą, jeśli nie są przestrzegane. Potrzebne są skuteczne kontrole, również urządzeń, które mogą być odblokowane i przekraczać dozwoloną,
maksymalną prędkość 20 km/h.

Nie jestem zwolennikiem całkowitego zakazu jazdy po chodnikach, ale w szczególnie ruchliwych miejscach powinny być możliwe lokalne ograniczenia. Jeżeli w danym miejscu jest dostępna droga lub ścieżka dla rowerów, hulajnogi powinny poruszać się właśnie nią, a nie chodnikiem. Z kolei tam, gdzie jest to możliwe i bezpieczne, można korzystać z jezdni. Najważniejsze jest jednak egzekwowanie zasad, które już obowiązują. Potrzebujemy skutecznych kontroli i konsekwentnego reagowania na łamanie przepisów.

Nie sposób nie zgodzić się z większością uwag posła J. Niedźwiedzkiego, ale niestety przepisy, o których on wspomina nie działają i praktycznie są trudne do wyegzekwowania, np. jak zmierzyć prędkość hulajnogi jadącej chodnikiem, która slalomem wymija pieszych. Najczęściej jeżdżą tak najmłodsi kierowcy elektrycznych hulajnóg do 18 roku życia, którzy teraz po założeniu kasków czują się bezpieczniej i z fantazją rozwijają coraz większe prędkości na chodnikach. Niczym nie chronieni piesi w kolizji z nimi nie mają żadnych szans. Wielu najmłodszych kierujących elektrycznymi hulajnogami jeździ bez jakichkolwiek uprawnień. Od marca 2026 r. minimalny wiek uprawniający do jazdy po drogach publicznych został podniesiony do 13 lat. Osoby w wieku od 13 do 18 kierujący hulajnogami muszą mieć kartę rowerową bądź prawo jazdy. Do sprawy wrócimy.