Czar dawnej „Suwalszczyzny”

Czar dawnej „Suwalszczyzny”

Zespół Pieśni i Tańca „Suwalszczyzna” 1951-2021

Zespół Pieśni i Tańca „Suwalszczyzna” obchodzi kamienny jubileusz czyli 70-lecie działalności. W Suwalskim Ośrodku Kultury odbyły się dwa jubileuszowe spotkania i koncerty zespołu. Były gratulacje, życzenia, kwiaty, medale i odznaczenia oraz spotkania osób, które tworzyły zespół w różnych latach. Obszernie pisaliśmy o tym w poprzednim wydaniu „DwuTygodnika Suwalskiego”.

Od 70 lat ZPiT „Suwalszczyzna” z powodzeniem rekonstruuje suwalskie tradycje taneczne, koncertuje w kraju i za granicą, udanie promując lokalne dziedzictwo kulturowe oraz tradycje Suwałk i regionu. Nie ma chyba w Suwałkach rodziny, która nie miałaby w swoim gronie byłego tancerza, śpiewaka czy muzyka z ZPiT „Suwalszczyzna”. Dziś chcemy przypomnieć ludzi, którzy tworzyli zespół przed laty. Przy pisaniu tekstu korzystaliśmy z wydawnictwa „Zespół Pieśni i Tańca Suwalszczyzna” przygotowanego przez Zygmunta Filipowicza, Barbarę Dudko i Grażynę Serafin.

Pierwsza „Suwalszczyzna”
10 stycznia 1951 r. – to oficjalna data powstania zespołu. W tym dniu spotkało się 30 osób – członków chóru, na co dzień pracowników Powiatowego Związku Gminnych Spółdzielni i Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” w Suwałkach. Pomysłodawcą utworzenia zespołu był Bolesław Walczuk, pracownik PZGS i radny Miejskiej Rady Narodowej w Suwałkach. Wkrótce oprócz chóru powstała też orkiestra i niewielki zespół teatralny. Pierwszy występ chóru miał miejsce 23 lutego 1951 r. w sali suwalskiego Powiatowego Domu Kultury.

Występ „Suwalszczyzny” w pierwszych jednolitych strojach

– Wszystko zaczęło się wtedy, gdy nasze suwalskie pierwsze liceum odwiedził Bolesław Walczuk i za zgodą dyrekcji wybrał mnie do swojego zespołu. „Suwalszczyznę” stanowił wówczas chór żeński prowadzony przez Józefa Czeszkiewicza. Nie było jeszcze grupy tanecznej ani orkiestry, a na pianinie akompaniował Henryk Szynkowski – wspomina Irena Aleksandrow.

W drugim półroczu 1952 r. powstała grupa taneczna. Tym samym ukształtował się Zespół Pieśni i Tańca „Suwalszczyzna”, który w 1953 r. liczył 140 osób.

– Dostanie się do zespołu uskrzydlało. Mną opiekowano się jak młodszą siostrą. Najlepsze było chyba to, że były to zajęcia dla fajnych i zwykłych ludzi, szczególnie osób poza wiekiem szkolnym, które często nie miały co ze sobą zrobić w czasie wolnym i w małym miasteczku. Pojawialiśmy się wśród nowych i ciekawych osób. Byliśmy w grupie, w której coś się działo. Powstawały przyjaźnie, a z czasem i pierwsze miłości – opowiada I. Aleksandrow.

W latach 1966-74 istniał Zespół Wokalno-Muzyczny „Suwalszczyzna”, którego solistka Irena Aleksandrow na Festiwalu Piosenki Radzieckiej w Zielonej Górze w 1970 roku zdobyła nagrodę publiczności    Fot. Władysław Szymański

W 1964 r. rozwiązano Zespól Pieśni i Tańca „Suwalszczyzna”. W ciągu 13 lat dał on trzysta kilkadziesiąt koncertów dla dziesiątków, a licząc imprezy masowe, dla setek tysięcy widzów.

– Bardzo ciepło wspominam lata, które także mnie dotyczyły. Ale historia Zespołu jest bardzo bogata i sukcesów było mnóstwo. Na początku, każdy wyjazd do innego miasta był wydarzeniem. Jeździłyśmy ciężarówkami, a występy odbywały się nawet na rampie samochodu. Cieszyło zdobycie środków, by pokryć koszty wyjazdu. Mieliśmy satysfakcję, że tam gdzie jedziemy jest scena, na której możemy pomieścić się. Pamiętam, że kiedyś w związku z problemami z salą na odbycie próby, zaśpiewałyśmy na ulicy. Dodam, że było to… w naszej stolicy! – wspomina I. Aleksandrow.

Druga „Suwalszczyzna”
W 1978 r. ówczesny dyrektor Wojewódzkiego Domu Kultury w Suwałkach Janusz Kopciał reaktywował Zespół Pieśni i Tańca „Suwalszczyzna”. Początki były trudne. Zmieniali się instruktorzy, słaba była baza lokalowa. To, że zespół mimo wszystko istniał, zawdzięczać należało jego członkom, którzy przychodzi na próby dwa lub trzy razy w tygodniu, a wielu z nich dojeżdżało spoza Suwałk. W 1981 r. w „Suwalszczyźnie” pojawił się nowy choreograf i kierownik artystyczny Jerzy Śniechowski, który rozpoczął systematyczną i gruntowną edukację zespołu. W tym czasie zespół koncertował m.in. we Francji. Tam też zastał go stan wojenny, ogłoszony w Polsce 13 grudnia 1981 r. Pomimo wielu rozterek i propozycji pozostania we Francji wszyscy członkowie zespołu wrócili do Polski.

Po raz pierwszy we Francji w grudniu 1981 r.

– Moja przygoda z Zespołem Pieśni i Tańca „Suwalszczyzna” rozpoczęła się w 1978 r. Tańczyłem i śpiewałem w nim do 1996 r., ściągając i zarażając tańcem i śpiewem 2/3 swojej rodziny, znajomych i kolegów. Pełniłem po drodze funkcję kierownika organizacyjnego Zespołu, asystenta choreografa oraz solisty. Dzięki pracy z Zespołem zrozumiałem, że moim powołaniem jest praca w kulturze i dla kultury. Dlatego też po powrocie z wojska w roku 1986 podjąłem pracę w ówczesnym Wojewódzkim Domu Kultury, dodatkowo kształcąc się zdobywałem coraz większą wiedzę o pracy w kulturze i szlify dyplomowanego instruktora tańca. W ten to sposób moja przygoda i pasja przemieniła się w zawód, który wykonuję do dziś, chociaż już w innym charakterze – opowiada Krzysztof Masłowski.

Joanna Zackiewicz i Krzysztof Masłowski podczas przerwy w próbie (1988 r.)

Zespół Pieśni i Tańca „Suwalszczyzna” działa nieprzerwanie od 1978 r. Były w tym czasie lepsze i gorsze chwile. Przez cały czas w zespole jest Ignacy Ołów (na zdjęciu).

– Współpracę z Zespołem Pieśni i Tańca „Suwalszczyzna” rozpocząłem w roku 1978 jako chórzysta i tancerz. W 1984 r. zostałem zaangażowany jako akompaniator. Od roku 1996 do chwili obecnej jestem chórmistrzem. Tworzenie zespołu, praca w nim, to jedno z lepszych wydarzeń, jakie spotkało mnie w życiu. Jako student, jeździłem po Ziemi Suwalskiej i spisywałem pieśni, które później były wykonywane przez zespół. Dodam, że moja praca magisterska była właśnie na temat folkloru różnych narodowości zamieszkujących nasz region. W zespole nauczyłem się wielu mądrych rzeczy m.in. obowiązkowości, współpracy w grupie, pokory, umiejętności wygrywania i przegrywania, no i oczywiście śpiewu oraz tańca. Jestem spełniony jako członek zespołu, artysta, ale również jako pedagog, który najpierw uczył się, a później miał możliwość przekazania swojej wiedzy następnym pokoleniom. Moje dwie córki (Natalia i Justyna) od najmłodszych lat tańczyły i śpiewały w zespole, co bardzo przydało się im później podczas egzaminów na studia wokalno-aktorskie (zdane zresztą celująco na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie). Teraz również z łezką w oku wspominają ten wspaniały czas spędzony w ZPiT. W tym przypadku również jest trochę mojej zasługi. Jestem bardzo dumny z tego, że dane mi było współtworzyć zespół, pracować na rzecz jego rozwoju. Poziom, który zespół prezentuje jest, w mojej ocenie, bardzo wysoki i pretenduje do miana godnego ambasadora kultury polskiej na świecie – podsumowuje I. Ołów.

Rodzinna suwalszczyzna

W połowie lat 80-tych do ZPiT „Suwalszczyzna” z Państwowego Zespołu Ludowego Pieśni i Tańca „Mazowsze” trafił Giedymin Wróblewski (na zdjęciu), który był konsultantem i przygotowywał nowe układy choreograficzne „Suwalszczyzny”.

– Zaszczytem było dla mnie przez pewien czas współpracować z Zespołem, w którym działały (śpiewali – chór i tańczyli – balet) całe rodziny: Masłowskich, Żuchowskich, Wyszkowskich, Lewandowskich, Przekopów, …nie sposób wymienić wszystkich. Z nieznanych mi powodów po powrocie z koncertów na Litwie, w Komitecie i Urzędzie Wojewódzkim zapadła decyzja o likwidacji Zespołu „Suwalszczyzna”. Dzięki interwencji Komitetu Centralnego PZPR, udało nam się (dyrekcja WDK i ja) uzyskać audiencję u najwyższych w Urzędach Miasta. (….). Reaktywowany w 1986 r. skład baletu i chóru składał się z uczniów szkół ponadpodstawowych. Dzięki wsparciu dyrektora Wojewódzkiego Domu Kultury p. Lidii Mildner i olbrzymiej agitacji w tych szkołach przez panów Krzysztofa Masłowskiego, Ignacego Ołowia i Zdzisława Wyszkowskiego, było duże zainteresowanie Zespołem wśród dziewcząt i chłopców. Kierownikiem organizacyjnym Zespołu i moim asystentem podczas zajęć z zespołem i prowadzącym dodatkowe zajęcia przed koncertami był Krzysztof Masłowski. Jest jedynym instruktorem tańca z dyplomem Mazowieckiego Instytutu Kultury, poszerzającym przygotowanie taneczne w warszawskim AWF – wspomina G. Wróblewski.

Zespół Pieśni i Tańca „Suwalszczyzna” w strojach suwalskich

– Dzięki Zespołowi Pieśni i Tańca „Suwalszczyzna” poznałem i zyskałem wielu przyjaciół. Zwiedziłem wiele krajów, co w tamtych czasach nie było takie proste. Nauczyłem się pracy zespołowej, szacunku do tradycji i tożsamości narodowej. Te wartości staram się pielęgnować, przekazywać swoim dzieciom i ludziom, z którymi dane jest mi się spotykać w mojej pracy zawodowej. Zespół Pieśni i Tańca „Suwalszczyzna” to dobro i wartość sama w sobie, dlatego trzeba ją pielęgnować i nie dopuścić do tego, aby zakłamać jego historię i dorobek pokoleń – dodaje K. Masłowski.

– Garderoba była pełna kostiumów pod względem różnorodności regionów. Takie dobrodziejstwo, które mnie spotkało można przyrównać do prac nad nowymi układami tanecznymi w „Mazowszu”. Dzięki temu możliwość tworzenia nowych choreografii umożliwiała prezentowanie koncertów, które zaowocowały wyjazdami na tournee artystyczne do Turcji, Litwy, Gruzji… Ówczesna młodzież czternastoletnia, dzisiaj przed pięćdziesiątką – nadal jest młoda. Wiele osób, co osobiście mnie cieszy, zrobiło awans społeczny. Dzisiaj pełnią funkcje kierownicze – dyrektorskie, kilka pań wyszło za mąż i mieszka za granicą, ale również kilka osób skorzystało z drogi artystycznej – przypomina G. Wróblewski.

Zespół Pieśni i Tańca „Suwalszczyzna” był jak rodzina, któremu „matkowała” Małgorzata Wojdełko. Pełniła ona w zespole różne stanowiska. Była m.in. tancerką, choreografem, konserwatorem kostiumów, a w pierwszej połowie lat 80-tych pracowała z grupą „Dzieci Suwalszczyzny”. Po odejściu na rentę J. Śniechowskiego i na przełomie wieków, prowadziła „Suwalszczyznę”.

Małgorzata Wojdełko w stroju flamandzkim i Witold Boćwiński (Turcja 1997 r.)

– Kocham wszystkich tancerzy, którzy brali udział w tym projekcie i wszystkich tych z którymi współpracowałam. To Wy daliście mi wielkie szczęście i spełnienie zawodowe – powiedziała M. Wojdełko.

Najnowsze dzieje zespołu to materiał na inną opowieść. Dzisiaj „Suwalszczyzna” to wielopokoleniowy zespół tańczących i śpiewających oraz grających artystów, czyli blisko 100 osób połączonych wspólną pasją. Zespół jest lokalnym symbolem tradycji i jednym z piękniejszych elementów suwalskiego krajobrazu, którego nigdy nie powinno zabraknąć.

Zespół Pieśni i Tańca „Suwalszczyzna” na „Balu w Resursie” w 2015 r.      Fot. Krzysztof Mierzejewski

Top