11 lipca nad najgłębszym polskim jeziorem Hańcza przeprowadzono akcję wydobycia starej sieci sielawowej, zalegającej na znacznej głębokości. Pierwsza część sieci jest już na powierzchni. Do wydobycia pozostał jeszcze jej fragment, dlatego nurków czeka przynajmniej jedno kolejne zejście pod wodę.

Akcja rozpoczęła się od namierzenia sieci w jeziorze Hańcza. Była to sieć sielawowa o ciężarze ok. 130 kg. Do jej wydobycia wykorzystano specjalistyczny sprzęt w postaci irodyny, czyli elastycznych zbiorników wypełnianych gazem, które działają jak podwodne balony wydobywcze. W zależności od rozmiaru potrafią one unieść z dna nawet kilkutonowe ładunki

– Tyle, co idrodyna mogła wyrwać, to wyrwała – część sieci jest już wyciągnięta. Myślę, że jeszcze jedno, może dwa podejścia i wszystko będzie na powierzchni. To dobry początek – skomentował tuż po wynurzeniu Zbigniew Kwiatkowski z Fundacji Naukowe Badania Podwodne.
– Dzisiaj próbujemy rozwiązać ogromny problem, jakim jest dryfująca, częściowo zaczepiona w toni sieć nylonowa, która generuje przyłów. To zagrożenie zarówno dla środowiska, jak i dla ludzi, szczególnie dla nurków korzystających z jeziora Hańcza – stwierdził Piotr Nieznański z Fundacji Code for Green, która wspiera akcję.

Akcję wydobycia sieci z jeziora Hańcza współorganizowali: Fundacja Naukowe Badania Podwodne, Fundacja Code for Green, Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Białymstoku, Fundacja Dzika Polska, Stowarzyszenie Miłośników Suwalskiego Parku Krajobrazowego „Kraina Hańczy” oraz partnerzy techniczni i sponsorzy: Santi, XDEEP, Seacraft, Wiśniowski, Bramet, Bator Dive, Atlantis Centrum Nurkowe oraz SSI. Wydarzenie jest częścią obchodów 50-lecia Suwalskiego Parku Krajobrazowego.
Fot. Bogdan Pieklik
Źródło: Fundacja Code for Green