O suwalskiej komunikacji

O suwalskiej komunikacji

Kłopoty z komunikacją w komunikacji miejskiej
Zgodnie z zapowiedzią złożoną w poprzednim „DwuTygodniku Suwalskim”, powracamy do sprawy funkcjonowania suwalskiej komunikacji miejskiej i zwolnień kierowców. Krótko przypomnijmy – w styczniu kierowcy suwalskich empeków zażądali podwyżki wynagrodzeń o 800 zł miesięcznie „na czysto”. Zarząd PGK zaproponował im 200 zł podwyżki do płacy zasadniczej, z tą różnicą, że wszystkim pracownikom Spółki, a nie tylko kierowcom. Po tej propozycji część kierowców poszła na zwolnienia lekarskie.
W efekcie 168 kursów empeków odwołano. Aby zapewnić suwalczanom punktualny dojazd do szkoły i pracy, władze PGK w miejsce kierowców przebywających na zwolnieniach zatrudniły innych kierowców, a następnie przekazały podwykonawcy obsługę części linii komunikacji miejskiej. I tak, od 1 marca br. firma z Olsztyna obsługuje ok. 15% wszystkich przewozów. Ze względu na zmniejszoną liczbę kursów obsługiwanych bezpośrednio przez PGK, w końcu lutego zarząd tej spółki rozpoczął procedurę zwolnienia 9 kierowców, dla których nie było pracy. W odpowiedzi doszło do protestów związków zawodowych działających w PGK. Dyskusja o tym zdominowała zwołaną w trybie nadzwyczajnym sesję suwalskiej Rady Miejskiej.

O kierowcach i podwykonawcach

Głos w sprawie kierowców zabierali radni szczególnie zainteresowani zatrudnieniem nowych kierowców i zwalnianiem dotychczasowych pracowników oraz przekazaniem części komunikacji miejskiej prywatnemu przewoźnikowi.
Pełen tekst wystąpień radnych jest dostępny na: www.um.suwalki.pl

Uczestniczący w sesji Zdzisław Wasilewski, przewodniczący jednej z dwóch organizacji związkowych działających w PGK odniósł się krytycznie do działań prezesa zarządu spółki, obwiniając go o brak rozmów z kierowcami
i niejasne kryteria zwolnień kierowców. Uwagi miał także do wyłonienia podmiotu, który od 1 marca zastąpił suwalski PGK na niektórych liniach komunikacji miejskiej.
Eugeniusz Dariusz Przybysz, prezes PGK stwierdził, że rozmowy w przedsiębiorstwie były prowadzone na bieżąco z udziałem Rady Nadzorczej. O tym, kto znalazł się na liście do zwolnienia decydował 5-osobowy zespół złożony z przełożonych kierowców.
– Podpisałem umowę z podwykonawcą, ponieważ dla firmy zajmującej się transportem publicznym najważniejsza jest wiarygodność – odpowiedział prezes Przybysz na zarzut o niejasne kryteria wyłonienia firmy obsługującej część linii komunikacji miejskiej.
– Niestety, w styczniu zostawialiśmy pasażerów na przystankach i nie wykonaliśmy 168 kursów. Skoro nie byliśmy w stanie własnymi siłami zapewnić bezpiecznego transportu, wsparliśmy się podwykonawcą. Absurdem jest więc twierdzenie, że sami zatrudniliśmy sobie konkurencję. Jeśli chodzi o podwyżki, to w PGK będą one od 1 kwietnia. Nie wyniosą 800 zł, o które dopominali się kierowcy, lecz średnio 200 zł do płacy zasadniczej dla każdego pracownika. Poczas sesji podano informację, że zwolnieni kierowcy mają walczyć w sądzie o powrót do pracy.

Nie będzie prywatyzacji

Na pojawiające się zarzuty dotyczące zamiaru prywatyzacji suwalskiej komunikacji odpowiedział zastępca prezydenta Suwałk Łukasz Kurzyna.
– Zdecydowanie chcę powiedzieć, że nie ma planów, żeby prywatyzować całą komunikację miejską w Suwałkach. Chcemy tylko, żeby suwalczanie w drodze do pracy, czy szkoły nie musieli stać na mrozie, czekając na autobus, który nie przyjeżdża. Tak, jak było w styczniu tego roku.

Darmowa komunikacja: kto za? kto przeciw?

Rozwiązaniem problemu suwalskiej komunikacji miejskiej może być propozycja zgłoszona przez władze miejskie.
– Bardzo poważnie rozważamy wprowadzenie darmowej komunikacji miejskiej od 1 stycznia 2020 roku – zapowiedział zastępca prezydenta Ł. Kurzyna.
Byłaby to kontynuacja działań wspierających suwalczan. Przypomnijmy, że od 1 września 2018 r. z bezpłatnej komunikacji miejskiej w Suwałkach korzystają najmłodsi suwalczanie. Dodatkowo, bezpłatna komunikacja miejska, podobnie jak w innych miastach, które ją wprowadziły powinna ograniczać ruch uliczny samochodów osobowych w centrum miasta. A to oznacza czystsze powietrze i mniejsze zniszczenia nawierzchni ulic. Z darmowej komunikacji w Suwałkach korzystaliby wszyscy, czyli prawie 70 tys. suwalczan.
Zaskakująco o propozycji wprowadzenia bezpłatnej komunikacji miejskiej w Suwałkach wypowiedział się na sesji Zdzisław Koncewicz.
– Jestem przewodniczącym suwalskiej „Solidarności i radnym (…) Jeżeli komunikacja w mieście ma być darmowa, kosztem zwolnienia ludzi z pracy, to mówię stanowcze nie
– stwierdził Z. Koncewicz.

Zapytaliśmy przewodniczących klubów i ugrupowań w Radzie Miejskiej Suwałk o to: Co sądzą o propozycji wprowadzenia w Suwałkach bezpłatnej komunikacji miejskiej?

Zbigniew Roman De-Mezer z klubu radnych „Łączą Nas Suwałki”:
– Za „bezpłatną komunikację” zapłacimy w podatkach wszyscy. Kluczowe jest więc pytanie – ile oraz z jakim skutkiem? Bo komunikacja zbiorowa to zadanie samorządu, ale i korzyści z mobilności wszystkich mieszkańców. To mniej aut na ulicach i parkingach, mniej wypadków, czystsze powietrze. Jako Klub podjęliśmy w ubiegłym roku inicjatywę, by Suwalska Karta Mieszkańca uprawniała do bezpłatnych przejazdów dzieci, młodzież i studentów, jednocześnie wskazując w budżecie możliwości realizacji tego pomysłu. Dziś obserwujemy efekty
i budżet, żeby podejmować dalsze decyzje.

Jacek Juszkiewicz z klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości:
– Klub Radnych „Prawo i Sprawiedliwość” oświadcza, że w chwili obecnej nie ustosunkuje się na łamach „Dwutygodnika Suwalskiego” odnośnie bezpłatnej komunikacji miejskiej w Suwałkach. Sytuacja w obszarze miejskiego transportu wymaga działań naprawczych, toteż pytanie o stanowisko w przedmiotowej kwestii uważamy za przedwczesne. Aktualnie oczekujemy od Pana Prezydenta na szczegółową informację dotyczącą komunikacji miejskiej, o którą wystąpiliśmy pisemnie
w dniu 11 marca br.

Jacek Niedźwiedzki z Koalicji Obywatelskiej. Nowoczesna:
– Celem nadrzędnym przyświecającym idei rezygnacji z poboru opłat za przejazdy „empekami” w Suwałkach, powinno być zwiększenie dostępności usług komunikacji miejskiej grupom społecznym źle usytuowanym, dla których wydatki na bilety są istotną pozycją w budżecie domowym. Również ważnym aspektem jest, żeby bezpłatne przejazdy zachęciły mieszkańców do korzystania z komunikacji zbiorowej i tym samym zmniejszyły natężenie ruchu a w konsekwencji pozytywnie wpłynęły na środowisko i wzrost bezpieczeństwa.

Na postawione pytanie odpowiedzi nie udzielił Sławomir Sieczkowski z ugrupowania „Mieszkańcy Suwałk”.

Pasażerowie najważniejsi

Niestety w dyskusji na sesji i w mediach zabrakło głosów najważniejszego, czyli suwalczan korzystających z usług suwalskiej komunikacji miejskiej. A to właśnie dla nich funkcjonuje ta komunikacja. Głosów krytycznych nie brakuje. Pisaliśmy o tym w lipcu ubiegłego roku. Do redakcji zgłosili się czytelnicy niezadowoleni z kultury jazdy kierowców suwalskiej komunikacji miejskiej, którzy twierdzili, że: „niektórzy kierowcy empeków jeżdżą jakby wozili worki ziemniaków zamiast ludzi. Gwałtownie przyspieszają, nagle hamują”. Wtedy w ich obronie stanął prezes E. D. Przybysz twierdząc, że wynika to z utrudnień w ruchu na suwalskich ulicach, co powinno zmienić się po oddaniu do użytku obwodnicy.
Z kontaktów z naszymi Czytelnikami wynika, że najistotniejszym jest dla nich to, by suwalczanie mogli podróżować po mieście bezpiecznie i na czas. Nikt z rozmówców nie był przeciwny bezpłatnej komunikacji.

Czy można było uniknąć tego konfliktu?

Zdzisław Wasilewski – przewodniczący OPZZ w suwalskim PGK:
– Przede wszystkim należy wycofać wypowiedzenia umów o pracę i zastanowić się czy jest potrzebny dodatkowy przewoźnik, skoro sami mamy wystarczającą ilość kierowców. Nie widzimy dalszej współpracy z Zarządem.

Eugeniusz D. Przybysz, prezes zarządu suwalskiego PGK:
– Zarząd zawsze miał czas dla każdego pracownika oraz związków zawodowych i zawsze z nimi rozmawiał. Dlatego też wierzyłem, że kierowcy komunikacji miejskiej przyjmą merytoryczne argumenty i sprawę żądania płacowego będziemy mogli uregulować w drodze negocjacji. W naszej spółce nie było możliwości finansowych rozmawiania
o kwotach zbliżonych do przedstawionych przez kierowców, którzy chcieli miesięcznie prawie 1 300 zł brutto podwyżki na kierowcę.

Top