Tak naszego rodaka Leszka Aleksandra Moczulskiego nazywała Anna Dymna. Krzysztof Orzechowski, prowadząc galę 75. urodzin poety, powiedział: „Jedyną skazą, jaką Leszek Aleksander Moczulski posiada, jest fakt, że nie urodził się w Krakowie”. Urodził się w Suwałkach. 18 lutego minęło 80 lat od dnia jego urodzin.

W czasie swojego ostatniego pobytu w Suwałkach w 2013 r. wspominał swój dom rodzinny przy ul. Żeromskiego, lata szkolne, a zwłaszcza spędzone w szkole średniej i nauczyciela języka polskiego, prowadzącego teatr szkolny Franciszka Sadowskiego. Mówił, że już w dzieciństwie, w Suwałkach zakochał się w książkach. Do tego stopnia, że potrafił przeczytać trzy dziennie. Powracał też do swoich wypraw nad Wigry do Gawrych Rudy. Jak silne więzi łączyły L. A. Moczulskiego z Suwałkami widać w jego wierszach. Wspominał w nich swojego ojca Franciszka Moczulskiego, suwalskiego krawca oraz matkę Aleksandrę Moczulską. Do Suwałk powracał w wierszu zaczynającym się od słów: Słowami Utraty witam cię miasteczko. Wspominał też swoich suwalskich sąsiadów i znajomych – zduna Bełzika, Karaszewską, Buczyńskich i Kowalewskiego.

A w naszej pamięci i w historii literatury polskiej L. A. Moczulski pozostanie przede wszystkim jako niezapomniany autor słów, które weszły do języka potocznego. Mówiliśmy „Moczulskim”. Mówiliśmy jego słowami: „Ludzie, zejdźcie z drogi, bo listonosz jedzie”, „Prześliczna wiolonczelistka”, „Awaria. Jezus Maria”.  czy „Kto pierwszy szedł przed siebie/ Kto pierwszy cel wyznaczył/ Kto pierwszy z nas rozpoznał/ Kto wrogów, kto przyjaciół/ Kto pierwszy sławę wszelką i włości swe miał za nic/ A kto nie umiał zasnąć, nim nie wymyślił granic”. To wszystko jego wiersze i piosenki.

***

Dwa  są miasta znaczące w biografii Leszka Aleksandra  Moczulskiego: Suwałki, gdzie się poeta urodził, spędziłeś dzieciństwo i wczesną młodość oraz – oddalony od niego – Kraków, w którym mieszkał od 1956 roku, od rozpoczęcia studiów na Uniwersytecie Jagiellońskim, po dni ostatnie. Pamięć o domowej ojczyźnie towarzyszyła autorowi „Narzędzi i instrumentów” nieustannie i została wpisana w krąg widzenia i rozumienia porządku świata. W roku 1990 w rozmowie, która ukazała się w piśmie „Ocalenie przez Poezję” (1996 nr 4), tak o tym mówił: „Budzę się rano w Krakowie. Wiem, że trzeba zacząć dzień od pochwalenia Pana Boga. Patrzę w okno. Nawet kiedy jest słońce i wyjątkowo jak na Kraków piękne niebo, mówię: to nie jest moje niebo; to jest niebo Południa. Nigdzie nie ma takich obłoków jak tam, gdzie się urodziłem i wychowałem. Są one opisane w „Panu Tadeuszu”, te obłoki, niebo Północy” zaś w liście z marca 2013 roku, który skierował do uczestników wernisażu wystawy „Nie nicość, nie nicość, nie nicość / A Miłość, a Miłość, a Miłość” w Muzeum im. Marii Konopnickiej, napisał: „Kiedy układam słowa wiersza lub piosenki często powracają mi w pamięci obrazy stron rodzinnych. […] Zostaje na zawsze w żywej pamięci miasto moje rodzinne Suwałki, dom na ulicy Żeromskiego, moi kochani Rodzice oraz ich przyjaciele Suwalczanie rodowici i ex-Grodnianie i oczywiście moje Rodzeństwo. W pamięci na zawsze zostaje krajobraz – ten od chwili pierwszego zauroczenia przyrodą Suwalszczyzny, oglądany jeszcze oczami małego dziecka, gdy przemieszkiwaliśmy w kilku wioskach na skraju Puszczy Augustowskiej, po wysiedleniu nas z domu rodzinnego w Suwałkach przez Niemców w roku 1941. I ten krajobraz z czasów dorastania – od pierwszych dotknięć jeziora wiosłem, po dłuższe wyprawy Czarną Hańczą z namiotem”. Suwałkom i jego okolicom Leszek Aleksander  Moczulski poświęcił wiele pięknych wierszy. Do najbardziej znanych należą: Kajaki; Twoje pożegnanie Suwalszczyzny; Ulica Utrata [Słowami Utraty / witam cię miasteczko]; Lśnienie [Maszynę do szycia „Singer” wychwalam]; cykl liryków o mieszkańcach ulicy Żeromskiego [m.in.: Pan Kowalewski; Chrześcijanin; Nad grobem pana Bełzika, zduna], *** (Widugiery, Żubronajcie – żeby was wymówić piękne imiona…), Matko Boska Studzieniczna, Kubek. Utwory te powstawały od lat sześćdziesiątych (poeta debiutował w 1960 roku) po ostatnie maszynopisy. Do nich należy chociażby fragment z niepublikowanego wiersza Wstęp do życia:

[…]

Jeśli nie tu, to gdzie jestem

Złote słońce las przenika

Trawa śpiewa nad mą rzeką

I w strumieniach drży muzyka

 

Byłem cały pod chmurami

Wśród osiczyn pokrzyw białych

Teraz mą ojczyzną Kraków

Tu nie cały tam nie cały

[…]

Na początku wieku Kraków przygarnął Marię Konopnicką, wybitną poetkę XIX wieku, która urodziła się w Suwałkach, organizując w 1902 roku autorce Roty uroczystości jubileuszowe z okazji 25-lecia literackiej działalności. Pół wieku później przygarnął także Leszka Aleksandra Moczulskiego, wybitnego poetę dwudziestego stulecia, który urodził się w Suwałkach. I chociaż wiele Krakowowi autor Odwitań z Suwalszczyzną zawdzięcza, miasta nad Czarną Hańczą nigdy nie opuścił, bo – jak stwierdził w jednym z wierszy – „To, co się kocha na zawsze zostaje […]”.

Zbigniew Fałtynowicz

 

Leszek Aleksander  Moczulski – poeta, autor książek dla dzieci i tekstów piosenek. Urodził się 18 lutego 1938 r. w Suwałkach. Tu uczęszczał do szkoły powszechnej, obecnie Szkoły Podstawowej nr 2 im. Aleksandry Piłsudskiej oraz Szkoły Ogólnokształcącej Stopnia Podstawowego i Liceum TPD, dziś I Liceum Ogólnokształcące im. Marii Konopnickiej. W 1956 r. rozpoczął studia polonistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. Po ich ukończeniu z Krakowem związał się na stałe. Debiutował jako poeta w 1960 r. w krakowskiej prasie. Publikował m.in. w: „Dzienniku Polskim”, „Tygodniku Powszechnym” i „Twórczości”. Ukazało się kilkanaście tomów jego wierszy. Za jego właściwy debiut uchodzi tomik „Nawracanie stracha na wróble” z 1971 r. Oprócz wierszy, pisał też teksty piosenek, głównie dla zespołu „Skaldowie” oraz grup muzycznych „Anawa” i „Dżamble”. Jego poezję śpiewali m.in. Marek Grechuta i Grzegorz Turnau.

Był związany z krakowskim Teatrem STU. W 1989 r. opublikował w Suwalskim Towarzystwie Kultury tom „Odwitania z Suwalszczyzną”, z wierszami nawiązującymi do miasta i krainy swojego dzieciństwa, Był autorem słów do oratorium „Nieszpory Ludźmierskie”, do którego muzykę skomponował Jan Kanty Pawluśkiewicz.

Za swoją twórczość L. A. Moczulski był uhonorowany m.in. Nagrodą Miasta Krakowa, Nagrodą Fundacji im. Jurzykowskiego, Nagrodą im. Andrzeja Bursy. Został odznaczony srebrnym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. W 2013 r. w rodzinnym mieście otrzymał jubileuszową nagrodę od prezydenta Suwałk Czesława Renkiewicza.

Leszek Aleksander Moczulski jest także autorem hymnu Suwałk. Związany był ze wspólnotą Wiara i Światło, opiekującą się niepełnosprawnymi. Zmarł 17 grudnia 2017 r. w Krakowie.

 

Słowami Utraty

witam cię miasteczko.

I tym „a” rodzącego się nad ranem

w miejskim szpitalu

dziecka.

Słowami Utraty

witam cię miasteczko.

 

Cytrę nad wodami –

twoje „ż” i „sz”

Wszystkich Kierejszów, Wierżajtysów.

Twoje „u” niemeńskie

wszystkich Niemulisów.

 

Twoje „e” rzeczne

Bełzików, Giedrojciów.

 

Twoją ciszę Szmulków, Dawidków,

modlitewników rozsypanych

po których biegaliśmy

pod ścianą bóżnicy.

 

Słowami Utraty

witam cię miasteczko

 

Twoje „o” kresowe w tym słowie

„Boże”

Boże.

 

Cytrę nad wodami 

twoje „ż” i „sz”.

 

Słowami Utraty 

witam cię miasteczko.

 I te wszystkie kantyleny samogłosek –

„o” i „u”

Kantyleny od Jana Kochanowskiego –

Trenów „u” spokojne wobec śmierci

 

„u” lamentów

„u” zawodzeń.

 

I to twoje ludowe „u” –

„u” – ściano polszczyzny lamentów

„u” nieopanowane już potem

„u” kresowe

„u” żydowskie

„u” rozlane szeroko, ziemi gdzie Oświęcim.

 

Słowami Utraty

witam cię miasteczko

 

Twoje „u” lamentów

„u” zawodzeń

„u” naszej godziny śmierci.

 

Cytrę nad wodami –

twoje „ż” i „sz”

 

Z tomiku „Odwitania z Suwalszczyzną” 1989 r.